wtorek, 13 listopada 2012

wracam!

Hej! Jestem!...Ciężkie jest życie bez internetu..istny odwyk miałam. Wkurzam sie ze zawiodłam tych którzy zaczęli mnie czytać..a miało byc tak fajnie. Teraz juz mam internet ale bardzo ograniczony wiec nie wiem jak to będzie ale postaram sie pisać jak najczęściej..

Co do mojej formy to aktualnie jest ok chociaż przeprowadzka była stresująca i sporo podjadałam ale juz wróciłam na dobra drogę. Jak zwykle hantle, pompki, wygibasy i drążek :D...ale niestety hulahopka nie mam przy sobie. Tzn w tym mieszkaniu. Jednak znowu wynajmujemy bo nie zdążyliśmy znaleźć nic fajnego do kupienia. Mieliśmy problemy ...ale o tym opowiem innym razem. Tak w skrócie to mieszkanko jest cudowne, szkoda ze tylko wynajem,.. mieliśmy inwazje biedronek, a ja mam fisia na punkcie potraw z dyni i coraz więcej rysuje.. :). 
Mam wielka szafę z lustrem:)
Pozdrowionka!!!!

środa, 12 września 2012

27. bezdomna.. czyli chwilowo na starych śmieciach..

hej, ja na chwilkę. pisze z od rodziców. Nadal jestem bezdomna ale juz w tym tyg. sie wprowadzimy..mam nadzieje :(.

Formę trzymam!!. Nie mam odwyku od drążka do podciągania bo tata tez sobie taki sprawił i mogę kontynuować ćwiczenia od których się uzależniłam :D. Trening dostosowuje do warunków. Hantli brak- są w garażu z całym naszym dobytkiem, za to jest piłka :D. Tutaj jestem w ciągłym ruchu, ale wysypiam sie...bajka. Nawet śmigam wysoko po drzewach zbierając owoce. Odwyk to ja teraz mam od internetu.

Dieta przez pierwszy tydzień byla tragiczna bo stres i inne zwyczaje domowników.. No i babcia która  próbuje mnie utuczyć..Ale nie dam sie dalej zatruwać i ten tydzień zaczęłam  idealnie zdrowo.


W ogrodzie jest pięknie. Ogród i moja ukochana łąka.  Mam całą masę pięknych fotek ale teraz nie mam jak pokazać, wrzucę cos starego żeby tak łyso nie bylo.

moja łąka rok temu:

ogród rok temu:
ja rok temu : 
jak cześć łąki była rozjechana przez ciężarówki które zasypywały taki jeden dół, aktualnie jest znowu zielono a ja bardziej FIT:
pozdrawiam

czwartek, 30 sierpnia 2012

26. przeprowadzka :)

Nie będzie mnie jakiś czas. Moze nawet 2 tyg bo mamy pewne problemy. Przeprowadzamy sie w końcu. papa
jeszcze Was postraszę moja bladością, aktualną formą, bałaganem i sianem na głowie (bo świeżo po myciu) ;P
 Fotka prześwietlona ale i tak jestem blada jak ser :D

 A buciory na razie kupiłam takie zwykle, tylko 9 cm-etrowy stabilny obcas, platforma 1,5cm, całkiem lekkie i wygodne..  tanie. Do pięknych nie należą  wiec nie będzie zal jak sie rozlecą a na te wymarzone jeszcze przyjdzie czas. dziękuje za rady. 

Milusia już porwała.


pozdrowionka

wtorek, 28 sierpnia 2012

25. pomocy! w kupieniu butków potrzebuje.

Chce sobie kupić buciory z kasy urodzinowej :

i mam problem
jaki rozmiar? lewa stópka ma 24,5cm druga 25..a do tego są strasznie szerokie na ponad 10 cm..normalnie poczwara  :(
Myślę ze chyba 39 bym musiała mieć. Nie będę miała problemów w chodzeniu na nich bo ja sie chyba urodziłam na wysokich obcasach i chodzę  tak ponad 10 lat. ale czy moja szeroka stopa sie w nich zmieści?
I jeszcze sie zastanawiam czy chodząc w nich często szybko sie rozlecą? potrzebuje czegoś mocnego. A może  lepszy koturn?
pozdrawiam

niedziela, 26 sierpnia 2012

24. Makaron, drożdżowe buły i pożegnanie z białą mąką :)

Trening zaliczony. To już 3 dzień porządnego wycisku. Dobrze mi z tym. Obym nie wypadła z rytmu. Hulanie zawaliłam bo mieszkanie zagracone kartonami i niema gdzie pokręcić. Brzuszki z callaneticsu kontynuuje, zastąpiłam nimi te na piłce bo  w upal sie do niej przyklejam, a nie lubię ćwiczyć w podkoszulku, tylko w sportowym topie.. no a poza tym mięśnie lubią zmiany. Dzisiaj babcia z dziadkiem mieli 52 lata po ślubie. Wesoło było i nadal żadnych rodzinnych spięć, super. Byla wyżerka ale nawcinałam sie tylko na obiad, kolacje odpuściłam.

Co do żarełka to staram sie omijać te nieszczęsne produkty z białej mąki mimo ze uwielbiam makaron, ale wczoraj z mężusiem robiliśmy bułeczki drożdżowe jak dzieci zasnęły. Fajnie jest coś razem upichcić. Właściwie on kulał to ciasto a ja ćwiczyłam, później razem formowaliśmy te bułeczki żeby były gotowe do pieczenia na rano. Mówiłam mu o tych endorfinach, ze jestem pod wpływem hormonu szczęścia..a on myślał ze gdzieś w po kryjomu czekoladę wciełam, ale wytłumaczyłam mu ze to od wysiłku. Później tez było endorfinkowo i przyjemnie ale to juz inna bajka  :P. Bułeczki sie udały , ciasto dosłownie, przerosło nasze oczekiwania bo mężuś dal chyba za dużo drożdży haha. Dodaliśmy zioła i siemię lniane. Dzieciom bardzo smakowało z masełkiem. Ja jadłam bez niczego bo byly pyszne.

No i to byla na razie moja ostatnia przygoda z białą mąką. No chyba ze znowu kiedyś tak romantycznie zapragniemy piec  bułeczki, 
a może pełnoziarniste cebulowe? mniam :)

Jutro wybieram sie po zapas razowego makaronu a biały idzie w odstawkę :D

Syneczek przyniósł mi wczoraj kwiatuszek, często przynosi mi takie maleństwa a ja nie mam co z tym robić, wiec ostatnio sobie zrobiłam mini wazonik ze starego lakieru do paznokci o :

pozdrawiam!!