czwartek, 8 stycznia 2015

zmiany,plany, postanowienia

​juhu!! Mam! Tablet graficzny. Po bezowocnym szukaniu pracy, ktoś uświadomił mi że powinnam wykorzystać moje hobby do zarabiania i jednocześnie robić to co lubię a mężuś mnie poparł. Na szkicach wiele nie za robię ale może jak potrenuje na tablecie to załapie się jako conceptartist:). Podobno można sporo zarobic pracując w domu. Mam namiary...i może jakieś szanse ale musze dużo ćwiczyć. Oprucz tego na FB wrzucilam ogłoszenie o artystycznym malowaniu ścian np bajkowe wzory w dziecięcych pokojach. Może znajdę klientów wśród znajomych. To dobre na początek :) Mamy tez nowy komp. Taki najtańszy biurowy kloc ale ważne że jest bo tak bedzie mi się lepiej robić portrety i lepiej wyvhwytywac proporcje(patrząc na zdjęcie w dużym rozmiarze) no i przede wszystkim będę mogła pracowac z tabletem 😊💻. Są tez złe wieści...autko się psuje i kolejny wydatek ale jestem dobrej myśli. Będę działac. 
Tablecik jest raczej ze średniej półki a może niżej ale tez nie najgorszy.

Pozdrowionka !

Ps- wracam do formy ! Od 1stycznia same zdrowe rzeczy i ćwiczenia. Narazie jeszcze nie na 100% żeby ból nie wrócił. Juz czuje się rześko i lekko :)

sobota, 3 stycznia 2015

zdrowy nowy rok :)

Hej. Długo nie pisałam ale jakiś czas temu popsuł mi się komputer. Od niedawna dopiero mam lepszy telefon. Ciężko było mi sie przestawić z mojego kochanego sony ericsonka na takiego kloca z dotykowym ekranem ale świat idzie do przodu i ja też muszę. Brakuje mi wytrwałej baterii, lepszego aparatu ..chociaż i tu i tam 5.0 . Tam mogłam dlugo słuchać muzyki, mieć długo włączoną latarke... Ten tel jest jak mały komputer, ma prawie wszystko,jest istnym pochłaniaczem czasu i energii. Ogólnie u mnie wesoło, dzieci rosną, robią postępy, mężuś jest kochany i mniej nerwowy..no świetna atmosfera itp. ale niestety miałam mały spadek formy fizycznej. W grudniu przez długotrwałe zapalenie mięśnia międzyżebrowego (ból!!!), brak porządnych ćwiczeń i świąteczno urodzinowe imprezowanie wypadłam z rytmu...mojego zdrowego stylu życia. Ale juz wrociłam na dobre tory, silna i zmotywowana. W sylwestra może nie byłam w najlepszej formie fizycznej ale nie miałam okresu, ani złamanego paznokcia, ranki na ustach, ani nawet pryszcza :P, włosy były ok i z twarzy wyglądałam naprawde nieźle. Kiedyś jak sie tym przejmowałam to zawsze przyciągałam pechowe sytuacje a teraz nawet rajstopy wytrzymały do końca. Oby caly ten rok był taki udany jak ten poprzedni. 
Ostatnio też mam pewne plany ale żeby  sie udało musze dużo rysować, dużo ćwiczyć. Rysować też wiecej z głowy czyli mniej przerysowywać a więcej wyobraźni używać.

Życze Wam szczesliwego Nowego Roku!
 Ps.gwiazde zrobiłam sama, taką jaką sobie wymarzyłam :) To była nasza pierwsza, że tak powiem osobista wigilia, nie w moim rodzinnym domu, z dziadkami i rodzicami tylko w naszym mieszkaniu. Było inaczej ale fajnie. Choinka jest w doniczce i trafi do ogrodu.
 

Pozdrawiam

czwartek, 6 listopada 2014

ktoś umiera by narodzić mógł sie ktoś..

hej. U mnie altualnie wszystko ok :) Ale jakis czas temu miałam bardzo   emocjonalny dzień. zaczęło sie od pogrzebu mojej cioci chrzestnej (54) ..to było trudne..bardzo to przeżywałam, widziałam  łzy i załamanie wujka który zawsze byl taki zatwardziały a teraz uginały mu sie nogi, widziałam zaradność kuzynki która mimo tragedii radziła sobie ze wszystkim, ona była zawsze bardziej dojrzała ode mnie mimo ze jest młodsza. Dala rade nawet od czasu do czasu milo sie do każdego uśmiechnąć tak jakby dziękując za przybycie. Kazanie było tragiczne..ksiądz tak smęcił..mówił takie niepotrzebne rzeczy które wcale nie były pocieszające. Współczułam im wszystkim bardzo...Często zbierało mi sie na płacz ale musiałam sie ukrywać przed synkiem bo on jest bardzo wrażliwy i uczuciowy a ja nie chciałam żeby sie przejął. Wzięłam go bo nie miałam komu go zostawić, Wszyscy byliśmy na pogrzebie, teściowa miała remont a mąż w pracy. Ale myślę ze dziecko powinno sie w  delikatny sposób konfrontować  z istnieniem śmierci. Tłumaczyłam ze ciocia jest u Boga i ze to jest normalne ze ludzie odchodzą.. .. Do wieczora  jeszcze o tym rozmyślał i zadawał pytania, modlił sie za duszyczki ale na drugi dzień juz było ok :). W tym samym dniu, po pogrzebie, w ogrodzie u rodziców spotkaliśmy sie z moim bratem i jego żoną. Oni od dawna starali sie o dziecko i tak sie złożyło ze im sie udało i podzielili sie z nami dobra nowiną!!!. ..Tak bardzo na to czekaliśmy. Co moze uradować serce po stracie kogoś bliskiego? ...chyba tylko NOWE życie..:) .To byl wyjątkowy dzień, pełen przemyśleń. 
tamten dzień byl ciepły i słoneczny ..

Aktualnie ok, mam bzika na punkcie brokułów, dyni ..a nawet przekonałam sie po wielu latach do znienawidzonej pietruszki.  Najpierw sie zmuszałam bo jest bardzo wartościowa, ma dużo wit C...a teraz nawet mi zasmakowała. No i pijemy już 3 słój kiszonki buraków ...bomba witaminowa!!



baba dyniowa z orzechami, miodem i cynamonem :


 robiłam tez wieńce i stroiki na Wszystkich świętych. To było dla mnie ważne i bardzo sie starałam. Znalazłam jeszcze gałązki z małymi czerwonymi owockami  a także niedojrzale jeżyny. szyszki z modrzewia. później jeszcze dodałam srebrne i złote koraliki. choinki i szyszki byly z naszego ogrodu. Największy byl do cioci ale nie mam zdjęcia. 


pozdrowionka 




czwartek, 9 października 2014

odporność, buciki..żarełko

hej. witam po choróbce (przeziębienie) ...najpierw dzieci, mężuś i na końcu  ja.. Niestety dopadło nas mimo ze juz w sierpniu starałam sie wzmacniać ich odporność np olejem z pestek dyni, Teraz przyszła kolej na tran i sok z dzikiej róży. 



ale tran miał byc miętowy a jest ohydny. Chciałam zaoszczędzić a i tak bede musiała kupić owocowego  müllersa. A dzika róża..z soku zagęszczonego..porażka. Ale za to tata załatwił mi  juz drugi raz ,dla dzieci, miód rzepakowy. jest niesamowity. trochę dziwny, nietypowy w smaku ale ma cudowną, aksamitną  konsystencje i kremowobiały kolor. Najważniejsze ze jest z polskiej pasieki a nie jakaś mieszanka z całego świata jak inne miody...no bo co niby ma znaczyć tekst : Mieszanka miodów z Unii i z poza uni"? ...tak właśnie ukrywają ze miód to chińskie dziadostwo.




Ja nadal sie szczotkuje ciało na sucho i jestem zadowolona z niesamowicie gładkiego ciała, Kiedys jak mężuś mnie głaskał i dotykał to czasem miałam takie myśli..ze akurat w danym miejscu "jestem szorstka..ciekawe czy on to czuje". A teraz sama sie macam i macam i nie umiem sie nacieszyć tą gładkością. Nawet kolana i łokcie są teraz fajne! no i łydki które wcześniej zawsze aż sie sypały z przesuszenia.
Forma jest bo nawet w chorobie ćwiczyłam, częściej a krócej..ale w miarę intensywnie np, przed śniadaniem 20 pompek, po śniadaniu 30 przysiadów...przed obiadem podciąganie z unoszeniem nóg itp..a wieczorem jak dzieci usną filmy, relaksik, ..mężuś^^. No a teraz juz normalnie .mieszam podskoki na przemian z pompkami, przysiadami, podciąganiem i innymi ćwiczeniami. To najbardziej lubię. + rozgrzewka, ćwiczenia korekcyjne i rozciąganie.
Kasza pęczak z papryczką :

Od niedawna mam nowe buciory..troche zaszalałam..





Sa takie jak lubię, toporne..ale nie czuć tej wysokości z powodu platformy. Mam tez dosyć krótkie umięśnione nogi wiec wydaje mi sie ze takie buty do mnie pasują. Ta traperkowata podeszwa jest fajna, bo ja nie chce być taką typową paniusią i mogę do tego ubrać nawet wielką czarną koszulkę od mojego męża  i to fajnie pasuje...tak luzacko...
a tu niedzielny grzeszek (ale w niedziele można więcej hehe)  - zapiekanki. Miala byc domowa pizza ale tata przyniósł mi ten drożdżowy chlebek który trzeba było zużyć żeby sie nie zmarnował. Ja chleba i białej mąki unikam jak ognia no ale  trudno. marnotrawstwo jest ZŁE! a pizza tez by była na białej mące. a raz w miesiącu na pizze sobie pozwalam. Ja miałam serek wiejski na tym a mężuś żółty i salami..Ale wersja bez sera ładniej wygląda  wiec wrzucam :

pozdrowionka :)


wtorek, 9 września 2014

pierwsze efekty szczotkowania (masażu na sucho) :P

​hej,
 Jestem bardzo zadowolona z masażu na sucho,ciało jest super gładkie i wreszcie pozbyłam sie problemu suchych nóg! a poza tym łydki sie zahartowały i nie są już podrażnione po goleniu. kolana i łokcie są gładsze i jaśniejsze! Co 2-3 dni smaruje balsamem brązującym z lirene i nogi maja taki ładny naturalny odcień.  tzn tak mi sie wydało ale ostatnio byłam nazbierać kwiaty do bukietu urodzinowego  i jak wracałam jakiś obcy facet rzucił hasło: " gdzie sie tak spieszysz biała damo".,..tak wiec chyba nadal jestem bladziochem jesli przypominam białą damę. . Facet troche mnie wystraszył bo  głośno to powiedział i szedł szybko w moja stronę a to byla taka zarośnięta osiedlowa ścieżka, wśród wysokich żywopłotów wiec jak przyspieszyłam to sie za mną kurzyło, ale uciekłam w porę miedzy bloki. Teraz myślę..-podryw żałosny ale "biała dama" nawet ładnie brzmi (chociaż obrazy w google do tego hasła  są przerażające hahaha). jasna skóra jest fajna! Wracając do masażu to czasem wyskoczy gdzie niegadzie  jakaś drobniutka krosteczka ale to chyba te toksyny wychodzą. no i jak na czas "przed tymi dniami" czuje sie całkiem nieźle. 

przycięłam sobie tez włosy bardziej w szpic bo takie prawie równe były i trochę zbyt   nudne .niema wielkiej różnicy w długości a mimo wszystko bardziej mi się podoba. Później jeszcze dorzucę zdjęcie  tylu bo tu tak średnio widać.
                                          było tak                                                a jest tak:

forma jest całkiem ok ale te wszystkie imprezy urodzinowe strasznie mnie już meczą. nie cierpię jeść wieczorami. Aktualnie robię   różne ćwiczenia w  rytmie tabaty 20/10 :)
a tu  moje bukieciki:


ps, mój synek wreszcie nauczył sie huśtać. Długo mu to zajęło bo zawsze go wyręczałam a jemu sie nie chciało. Troche dziwne ze mając 5 lat wcześniej nauczył sie pisać i czytać  a dopiero teraz  huśtać, ale wszyscy są z niego dumni! a on to przezywa choćby posiadł jakieś supermoce hehehe 

a no i grzybki , synuś nazbierał :

pozdrowionka i miłego dnia!