poniedziałek, 13 sierpnia 2012

18. Rozwazania na temat zdrowego odchudzania 1 - metabolizm

 Wiecie co, tak sie zastanawiam, tyle sie mówi o rozciągnięciu żołądka, o zmniejszaniu go poprzez MŻ ale czy to nie spowalnia metabolizmu ? czy cale to MŻ  nie jest winne zbyt malej ilości dostarczanych witamin i itp? Babcia zawsze mawia ze "zasuszanie żołądka" jest złe. Ja potrafię wciąć (ilościowo) więcej od mężusia np pełny głęboki talerz kaszy z warzywami, lub wielgachny omlet, jestem najedzona i zadowolona. Oczywiście pilnuje zeby posiłki były zdrowe, jak najmniej przetworzone, nie za tłuste, jem powoli, dokładnie gryzę. Po ok 30 min. pije herbatkę ziołową na dobre trawienie.. i czuje ze metabolizm mam na najwyższych obrotach. ale właściwie to każdemu służy co innego..A 5 posiłków w konkretnym czasie, liczenie kalorii?to nie dla mnie,  to chyba sprawia ze cale życie kreci sie tylko wokół jedzenia. wole zjeść chudziej, zdrowiej a więcej, za to wieczorami jem niewiele, ewentualnie w razie głodu po ćwiczeniach..właściwie od 17ej jem tylko  w razie głodu. Taki ze mnie dziwoląg..

Jak wiadomo zamiast diet stosuje "politykę naturalnego przyspieszania metabolizmu" :
-herbatki ziołowe typu mięta, koperek, pokrzywa, rumianek 30 min po posiłku
-herbatki zielone i czerwone 30 min po posiłku
-zioła/przyprawy (pieprz, imbir, chili, cynamon, bazylia, rozmaryn..itp )
-cytrusy (cytryna,grejfrut)
-unikanie połączeń typu  węglowodany - białko (warto zamienić ziemniaczki na buraczki lub surówki)
-błonnik
-unikanie późnego jedzenia
-lekka lub białkowa kolacja 3 h przed snem
- picie ok 2 litrów wody, w tym co najmniej szklanka nad czo.
- jedzenie co 3-4 godziny, 4-5 posiłków dziennie
- ruch!

Nie jestem ekspertem jeśli chodzi o diety redukcyjne bo ćwicząc, schudłam i utrzymuje wagę nie musząc ograniczać sie objętościowo ale tak sobie myślę ze jesli ktoś juz bardzo potrzebuje takiej diety to może powinien dietkowac co drugi dzień żeby nie spowolnić metabolizmu? i zeby nie popaść w jakiegoś doła a później dostać kompulsów... Mysle ze to by bylo całkiem zdrowe i bezjojowe :P . W te dni "normalnego" zdrowego  jedzenia dodałabym trening intensywniejszy a w dni dietkowe lekki lub nawet tylko rozciąganie... Szkoda ze nie moge tego osobiście przetestować bo nie mam juz czego gubić..hmm może na mężu? przydałoby mu sie zrzucić oponkę. zobaczymy..chociaż wątpię żeby chciał współpracować. Oczywiscie nie polecam kobietkom schodzenia poniżej 1400 kcal

A najlepiej to chwyćcie za hantle i olejcie kalorie :D. Jesli ten eksperyment na mężu poskutkuje to dam znać.. i nazwę to "dietą drugiego dnia" haha
Jeszcze raz muszę zaznaczyć ze to tylko rozważania. Kazdy jest inny. ja jestem wege. Mój rozciągnięty na maksa żołąd nie jest problemem a organizm bardzo dobrze trawi węglowodany (kasze, ryz, makarony, warzywa strączkowe i inne..), Nie jestem zwolennikiem przesadzania z białkiem. W ogóle to jem dziwacznie. Duuuzo ale staram sie żeby było zdrowo i nie za tłusto.

  troszkę o tym jak jem:
Czasem ktoś mnie pyta o moj jadłospis a mi jest głupio napisać bo on jest jak z kosmosu, całkiem inny niz przeciętnego człowieka. Mówie tu o tym zdrowym, nie licząc obżarstwa świąteczno sylwestrowego i okazyjnego. Nie jem mięsa (ryb tez nie)Rano pije olbrzymia kawkę zbożową pól na pól z mleczkiem 3,2 z gorzkim kakaona śniadanko jem np                                                                             -mussli  (jakaś mieszanka naturalnych płatków z bakaliami)na sucho lub z jogurtem albo serkiem wiejskim,
-serek wiejski z ziarnami (siemie lniane, sezam, zarodki pszenne, słonecznik), czasem do serka dodaje pyłek kwiatowy to mu daje miodowy posmak lub po prostu miód jeśli mam ochotę na coś słodszego.
-serek w. z rzodkiewką       
-Chleba jem malutko a jak juz to pełnoziarniste grzanki z przecierem pomidorowym, plastrami surowego buraka i przyprawami lub jakąś wegetariańską pastą,
 -czasem robię sobie jajecznice z 3-4 jajek bez chlebka, z cebulką. Jem sporo wit C wiec cholesterolu sie nie boje.
na drugie śniadanko albo jeszcze przed śniadaniem jadam owoce np banan jabłka albo pomarańcze.
Na obiadek   np 

- kasza gryczana z soczewicą i przyprawami 
-kasza jaglana/gryczana/makaron/kuskus z pomidorami na cebulce 
-kasza jęczmienna z cebulka i czosnkiem 
-soczewica zielona z sezamem i przyprawami, jajko z patelni. 
-ziemniaczki bez tłuszczu z przyprawami lub z pieca w skórkach,
 -ciecierzyca/dynia z pomidorami, curry i czosnkiem 
-zupka meksykańska fasolowa
-omlecik warzywnyitp

a to moje ulubione  przyprawy (kotanyi w młynkach) :

często tez używam, czosnku i curry.

-warzywny omlecik:


soczewica z sezamem i siemieniem lnianym i przyprawami


kasza gryczana i wege-leczo


do tych dan dodaje zazwyczaj jakieś warzywo, fasola, groszek brokuł, kalafior lub buraczek, ogórek, pomidorek itp, często posypuje to wszystko sezamem, słonecznikiem,siemieniem lnianym . jajka jem zazwyczaj bez weglowodanów. od czasu do czasu jak mi sie chce to robię sobie - placki z soczewicy czerwonej,jajek i przypraw, - kotlety sojowe,- kotlety z płatków owsianych. Raczej jem wszystko w prostej postaci bo nie mam za bardzo czasu na pichcenie przy 2 dzieciach i jeszcze osobno tradycyjny obiadek dla meza. Tez bywają dnie np weekendy ze wcinam cos niezdrowego jak np ruskie pierogi (bez dodatkowego tłuszczu) i rzucę sie na jakiegoś słodycza typu chałwa czy czekolada, budyń lub kasza manna na słodko. Śniadanie i obiad to moje dwa główne dosyć duże posiłki i oprócz nich podjadam sobie ziarna, warzywa, owoce i bakalie. raz na miesiąc jem u mamy wegetariańską wypasiona pizze. a na co dzień zółtego sera nie używam. Latem częściej robię jakieś sałatki. Paprykę mam dosyć rzadko bo droga, bakalie często mi podrzucają rodzice, a czasem dostane w prezencie pyłek kwiatowy ktory tez do tanich nie należy. Wiejskie jajka dostaje od babci. oszczędzamy na wielu rzeczach ale na zdrowe jedzonko zawsze sie coś znajdzie. Mężuś lubi pojeść tradycyjnie lub na słodko ale nie pogardzi moimi kaszami z dodatkiem jakiegoś mięsa. Synek bardzo lubi soczewice i kasze, az jestem w szoku bo to ogólnie niejadek jest  i jadłby na okrągło kasze manna ,banany jabłuszka i bakalie (u mnie) i słodycze (u dziadków)
jak widać, lubię węglowodany i one mi służą. jem sporo warzyw strączkowych przeróżnych ziaren i nasion.
pije dużo ziółek po jedzeniu.
a tłuszcze to  olej rzepakowy lub oliwa z oliwek jesli mam, no i jadam dużo siemienia lnianego - omega3




pozdrawiam 
 a teraz lecę poćwiczyć!
trzymajcie sie zdrowo!!

sobota, 11 sierpnia 2012

17.potreningowa euforia!!

 Wreszcie jestem na chwilkę, ..i juz po treningu. Troche zaszalałam aż mięśnie bolą ale czuje sie szczęśliwa i pełna energii. Po takim wysiłku o dziwo czuje ze mogę góry przenosić. Moją ostatnią motywacją (oprócz Shakiry) jest Ewa Chodakowska (chociaż ja nie ćwiczę z jej planem tylko po swojemu)- taka sama szalona osóbka jak ja :)..no i to wyrzeźbione ciałko...Ewka :)
Kolejną motywacją jest Gwen Stefani :), nieźle sie trzyma i ostro ćwiczy.. wystrzałowa mamuśka!!
Nic tylko hantle w dłoń i walczyć :D 

Muzyczka która ostatnio za mną chodzi to Get it started - Shaki/Pitbul .. i Eufhoria Loreen..aż mam gęsią skórkę jak to leci chociaż znam to juz od dawna..
 Musze tez wspomnieć o rozciąganiu. Bylo kilka dni ze sobie odpuściłam ale juz teraz sumiennie sie rozciągam po każdym treningu. To jest bardzo ważne. zwiększa ruchomość i elastyczność stawów, i jak dobrze pamiętam sprawia ze robi sie tam więcej miejsca i ta maź sie znowu produkuje, urazy nawet można dzięki temu zaleczyć. na prawdę warto. Kiedyś mnie pobolewały kolana a teraz juz nie, mimo ze nosze coraz cięższe dzieci.
Ostatnio nie pisałam bo nie miałam zbyt wiele czasu. Więcej jesteśmy na dworze. Coraz lepiej sobie radze z moim łobuzem ale i tak nie jest łatwo. Walczę z pewnymi lękami..:D . Jutro urodziny dziadka :D, bracik przyjechał z Chorwacji ! będzie imprezka i wyżerka Teraz tez muszę uciekać bo juz późno..
ale jeszcze tu wrócę :D

pozdrawiam!!


piątek, 3 sierpnia 2012

16.My hips dont lie - poranna rozgrzewka i turkusowa nutka

Nie ma nic przyjemniejszego niz poranna rozgrzewka przy muzyce. Dla mnie najlepsza w orientalnych rytmach, arabskie tance Shakiry, z elementami tańca brzucha.. uwielbiam maksymalnie sie wyszaleć przynajmniej do jednej piosenki.(jak nikt nie widzi :P)  Podobno podwyższając tętno spalamy więcej kalorii a tańcząc z rana rozpędzamy metabolizm. 2-4 szalone minuty poprawia humor nawet w najbardziej smutny poranek. Fajnie jest tak czasem powywijac..uwolnić emocje..

Ostatnio mam bzika na punkcie  turkusowego koloru. Kiedyś dostałam długi sznur z prawdziwych turkusów i przerobiłam go sobie na naszyjnik, bransoletę i kolczyki (do zwykłych kolczyków doczepiłam po kamyku)

wygrzebałam starą już niemodną spódnice..ale co tam, do parku z dziećmi może być..bardzo lekka i przewiewna a dzisiaj upal byl.





"And I'm on tonight
You know my hips don't lie
And I'm starting to feel it's right
All the attraction, the tension
Don't you see baby, this is perfection"



moje ulubione ćwiczenia (chociaż robie tylko kilka kombinacji które zapamiętałam)  :

pozdrawiam!

czwartek, 2 sierpnia 2012

15.Troche o wlosach, Shakirowe inspiracje

Na prośbę napisze tez o moich włosach. Zawsze miałam dosyć gęste i prawie cale życie długie. Zawsze używam jakiejś taniej odzywki  do spłukiwania bo bez niej się elektryzują.  Chyba używam zlej szczotki. Od czasu do czasu (co 2-3 mycia) smaruje na kilka godzin lub na noc oliwką z baby dream dla kobiet w ciąży- cudo do wszystkiego. Dzięki niemu nie mam tez rozstępów  no i rozdwojonych włosów:).
 Używam także do masażu ciała i twarzy.
 " Olejek do pielęgnacji ciała dla kobiet w ciąży babydream. Pomaga zapobiegać rozstępom, zawiera wysokiej jakości olejek migdałowy, macadamia, jojoba, olej sojowy i słonecznikowy, a także witaminę E, nie zawiera olejów mineralnych, barwników i konserwantów. Olejek perfumowany, nie zawiera alergenów. Produkt przetestowany dermatologicznie."



Do olejowania używam także olejku z alterry - migdały-papaja lub olejku rycynowego na końcówki.
Myje letnią wodą, nie używam suszarki, sama farbuje i przycinam bo na fryzjerach sie zawiodłam a poza tym szkoda kasy  :P
 Do niedawna  farbowałam LOREAL RECITAL PREFERENCE Z2 STOCKHOLM
ale w związku z tym ze musze oszczędzać to przerzuciłam sie na  Schwarzkopf Palette Deluxe 218 Srebrzysty Blond, bo jest ok polowe tańszy.. Są podobne, jednak loreal- kolor bardziej naturalny i na pewno kiedyś do niego wrócę. No a ta tańsza przynajmniej nie daje tak amoniakiem.

Czasem lubię zapleść warkoczyki, wtedy mam szopę jak Shakira :)
Długo eksperymentowałam żeby uzyskać efekt Shakiry ale najlepiej udało sie to gdy na wilgotnych włosach zaplotłam dwa warkocze od samej góry i zostawiłam na noc.
Co do upinania włosów to cale lata spinałam tak jak na pierwszym zdjęciu ale w końcu na stare lata przekonałam sie do końskiego ogona. Troszkę głowa boli bo nie jestem przyzwyczajona ale myślę ze mnie to ciut odmładza. I tu inspiracją była Shaki.
Tu fotki z wiosny i jedno aktualne z kwiatem we włosach..uwielbiam kwiaty we włosach..  :)


No i ważna sprawa...zmieniam nazwę...Moze i jeśli chodzi o sile fizyczną to mam cos z SuperHiperMamy ale tak w życiu to ostatnio sobie nie radze..synek to taki słodki nadpobudliwy  łobuz...Niekiedy miewa takie dni ze jest nie do opanowania... Nie jestem super-hiper.. jestem co najwyżej FIT... Dlatego zmieniam pseudonim z SuperHiperMamy na Shak.. od mojej największej motywacji..inspiracji Shakiry :) Podziwiam ta kobitkę..sława nie odwaliła jej do głowy. jest taka słodka..

pozdrawiam

środa, 1 sierpnia 2012

14. naleśnikowe eksperymenty i zalotne kombinacje

Kiedyś pisałam o naleśnikach bananowych, brzoskwiniowych, jeszcze za cukrowych czasów robiłam je z rodzynkami, bakaliami, kokosem, makiem itp. A ostatnio pisałam o aromatycznym naleśniczku z czosnkiem i przyprawami + pomidorek :) Ale dzisiaj miałam mniej czasu wiec do masy wpakowałam przecier pomidorowy + przyprawy do pizzy, usmażyłam na teflonie wysmarowanym  kropelką oliwy i efekt był przepyszny :) . polecam.
Ostatnio tez często ktoś pyta o moje rzęsy..muszę sie przyznać ze podkręcam, jestem uzależniona od zalotki. Podkręcam juz kilka lat bez uszczerbku dla zdrowia rzęs. Jedynie od czasu do czasu potraktuje olejkiem rycynowym. Zalotki mają tez swój slaby punkt - wymienne gumki, które sie bardzo szybko zużywają i trzeba kupować nową zalotkę.  Bardzo długo czekałam na pojawienie sie tych gumek osobno do kupienia. jak juz sie okazało ze są (w rossmannie) to kupiłam od razu  3 paczuszki. Jak sie okazało są bardzo słabe, jeszcze słabsze od tych w zalotce. Zawiodłam sie. Ale nie byłabym sobą jakbym czegoś nie wykombinowała bo nie stać mnie na częste kupowanie nowych zalotek. Po dzieciach zostało mi kilka dużych silikonowych smoczków do butelek. Przypuszczam ze są robione z silikonu dobrej jakości. Wycięłam z jednego pasek wielkości gumki z zalotki i to byl strzał w dziesiątkę. Taka gumka jest bardzo trwała ale i elastyczna i nie za twarda..idealna. :) polecam... ale trzeba to zrobić precyzyjnie bo w końcu majstrujemy przy oku wiec musimy byc ostrożni.


Bym zapomniała o jeszcze jednym - pułapka na osy. Strasznie sie ich namnożyło. Zazwyczaj biorę do szmaty i wyrzucam przez okno, ale boje sie o dzieci wiec postanowiłam zrobić pułapkę na osy według tam jakiejś stronki. No i jak juz to zmontowałam z butelki, nalałam syropu malinowego z cukrem waniliowym dla przynęty to pojawiła sie pierwsza osa. Nie wleciała sama bo jej troszkę pomogłam. No i byłam zadowolona. Przychodzę po godzinie, osa sie dalej topi...troche mi sie zrobiło jej zal..ale poszłam, po dwóch godzinach osa się dalej topi. Pękłam, stwierdziłam ze ta pułapka jest niehumanitarna. Opłukałam osę z tego syropu i wypuściłam... Teraz nadal łapię do szmaty i wyrzucam.. :P
A u mnie troszkę smętnie od dwóch dni,  jak nigdy nie przeklinam to dzisiaj muszę napisać ze jesteśmy  w czarnej dupie jeśli chodzi o mieszkanie. Czas mija a my nie mamy nic na oku i chyba będziemy musieli znowu cos wynająć bo przecież nie kupimy na szybko byle czego. Na dodatek odżył konflikt z rodzicami którzy chcąc dobrze za bardzo sie wtrącają.... Ciężko mi tez zapanować nad dwójka dzieci na spacerze :(
Urodzinowa euforia i dobry humorek gdzieś sie ulotniły..

Wyżyłam sie na hantlach urządzając sobie wyczerpujący domowy crossfit, sprzątałam, pakowałam mniej potrzebne rzeczy i jakoś sie te emocje rozeszły...

pozdrawiam