wtorek, 26 marca 2013

kokosowy dzień

Hej!! A my dzisiaj rozłupaliśmy kokosa! Fajna zabawa. A jeszcze niedawno ja byłam mała i mieliśmy świetny ubaw jak tata rozbijał kokosa a my udawaliśmy (z bratem) ze jesteśmy na bezludnej wyspie. Teraz mój mężuś paraduje dumny i blady ze mu sie udało..ja zajęłam sie "obróbką" a później wspólnie zajadaliśmy.





Jeszcze nam zostało  a mój pająk ptasznik zyska nowy domek z łupiny :P
Wyczytałam ze kokos jest  wartościowy – zawiera witaminy B2, B6, C i E oraz kwas foliowy, potas, wapń, magnez, fosfor, żelazo, sód i cynk,  jest też pierwszym tłuszczem, który nie przyczynia się do budowy tkanki tłuszczowej, a wręcz przeciwnie, pobudza przemianę materii i wspomaga ubytek wagi przy nadwadze!!

pozdrawiam

niedziela, 24 marca 2013

Wampirka,śmieszek ..i ciecierzyca :P

Dzięki za mnóstwo miłych komentarzy!!! Myślałam ze ten biceps co niektórych przerazi wiec ciesze sie ze nie tylko ja jestem zafascynowana mięśniami u kobiet. Dzisiaj niedziela. tabata zaliczona :)
Zdrowa przekąska na dziś: Ciecierzyca  + kiełki rzodkiewki i lucerny

Zdrowa przekąska dla dzieci :
naleśniki owsiane - zmiksowane płatki, jajka, mleko, kakao, miód


Dzisiaj mam ochotę napisać o 2 totalnie odmiennych istotach ktore mnie ostatnio zauroczyły.

1. kobieta wampir z Meksyku. Maria Jose Cristerna. Jak ją pierwszy raz wiedziałam gdzieś na motywatorach czy juz nie pamiętam..to pomyślałam zwykła wariatka. Ale jak ostatnio przypadkiem trafiłam na reportaż o niej to okazało sie ze to fajna babka, skrzywdzona przez los i  której wygląd odzwierciedla jej historie. 10 lat doświadczała przemocy  w małżeństwie. Troskliwa matka 4 dzieci. . Ma wykształcenie prawnicze i uczy meksykanki jak radzić sobie z przemocą. Tatuaże  kolczyki, kły  to wszystko rodzaj buntu, cos co ją umacnia, ochrania, co daje jej silę. A co mnie z nią łączy? tez  doznałam przemocy fizycznej i psychicznej w pierwszym małżeństwie. Tylko ze ja swoją moc odnalazłam w sile fizycznej, w budowaniu mięśni  (na ile to możliwe) To mnie wzmacnia psychicznie. Dodaje odwagi ukrywając moje prawdziwe słabości, nieśmiałość, naiwność, wrażliwość. .... Jak byłam mała to marzyłam żeby byc jak aktorki z meksykańskich  telenoweli .. piękne, dobre, romantyczne...ale razem z tym przyplątała sie ta naiwność i cierpienie z tym związane..z resztą moje życie potoczyło sie jak taka telenowela. aż w końcu Carina Anna znalazła swojego  don Lucasa  ;P . Wracając do wampirki, to zobaczyłam podobieństwo jak mówiła o swoim pierwszym mężu i to zdanie , mniej więcej takie: "on był dobrym człowiekiem  zmienił sie później" To samo mówię i tak samo bronie mojego byłego. To taka jakby pozostałość po psychicznym uzależnieniu. Lubie ją i na swój sposób mi sie podoba.  Tak jak ona sie kryje za tym demonicznym wizerunkiem to ja kryje sie za otoczką silnej kobiety którą w rzeczywistości (w duszy) wcale nie jestem. Jestem za dobra, naiwna, nieasertywna...ale za to na pewno mniej niz kiedyś.  Siła fizyczna wzmacnia mnie z każdym dniem i zwiększa poczucie własnej wartości. Kobietki nie dajmy sie!!



I druga zabawna osóbka która mnie ostatnio ogromnie rozbawiła i poprawiła humor to Piotr Żyła .nasz skoczek. Super wesoły gość...i wiecie co.. nas tez coś łączy .nie wiem czy on zawsze tak ma cz tylko sie zestresował  czy cos brał....ale jak ja sie zestresuje to reaguje śmiechem i tez sie plącze w tym co mówię..



a tu jeszcze mężuś mi kabaret puścił . Trochę nieładnie ze sie tak z niego śmieją.. no ale myślę ze on ma do siebie dystans i tez sie z tego śmieje.



Dobra .. to by bylo na tyle dzisiaj.. Kogo wybieracie? Wampirka czy śmieszek?
pozdrawiam i życzę miłego niedzielnego wieczoru!!!

piątek, 22 marca 2013

Wiosno przyjdź wreszcie, ja tylko tak strasznie wyglądam ale bić nie będę ! :P ( efekty dodatkowych ćwiczeń )

 hej ,czas na małą wizualną ocenę.
A jednak ta tabata mimo ze stosowana jako dodatek, oprócz normalnych codziennych ćwiczeń, 1-2 razy na tydzień, troche mnie jeszcze odtłuszczyla. Bo wreszcie (na luzie) mam szczupłe ramiona z delikatnie zarysowanym mięśniem. A napięty jest całkiem wyraźny tak jak chciałam. Ale to tez moze byc zasługa  zwiększenia ilości pompek. No i w udach jest delikatna różnica, znowu zeszło poniżej 50 cm.. wyszczuplała tez lekko wewnętrzna strona..Czyli ogólnie jest dobrze!. 






Teraz wiosno możesz wreszcie przychodzić  bo u mnie śnieg znowu :( . Ostatnio jak bylo słońce to wybraliśmy się szukać wiosny i jedyne co znaleźliśmy to ładne baźki ale to wprawiło nas w dobry nastrój.
Fotki z tamtej wyprawy :











ps- Jak juz wiecie, podjęłam kroki żeby spełnić największe marzenie, podjęłam także ryzyko. Jestem ogromnie wdzięczna mężowi ze mnie rozumie i wspiera i tacie ze zawsze jest ze mną w trudnych chwilach. Jak juz będę wiedziała ze jest dobrze to obiecuje ze wszystko opowiem.

 pozdrawiam!!!


środa, 20 marca 2013

Sekret młodości - Facefitness

Hej. Witam po malej przerwie. Ostatnio marzyłam o pewnej książce,  nawet uczestniczyłam w jednym konkursie żeby ją zdobyć ale mi się nie poszczęściło. A tu jakiś czas temu książka spadła mi jakby z nieba :) ..i jak tu nie wierzyć w skuteczność psychologi sukcesu? :P

Jak wiecie od dawna interesuję się nie tylko psychologią sukcesu ale także gimnastyką mięśni twarzy
(no bo ja lubię być cala FIT )

Ta książka to "Sekret młodości" Patrycji Kondrackiej

Książka jest bardzo przejrzysta, ciekawie napisana. Ma ładnie zaprojektowaną okładkę  ze śliczną autorką w roli głównej. Ćwiczenia są konkretne i lepiej opisane niż w innej książce o tej tematyce którą mam. Do każdego ćwiczenia są zdjęcia ćwiczącej autorki więc prawdopodobieństwo złego wykonania ćwiczenia jest minimalne.
 

Jak już tytuł mówi, pani Patrycja dzieli się z nami sekretem młodości  Co prawda ja już rąbek tajemnicy odkryłam 3 lata temu i potwierdzam jej skuteczność :),  mimo 30chy na karku jakoś prawie wcale się nie zmieniam, podobnie  jak autorka która nadal wygląda świeżo i młodo po trzydziestce. Matka natura wyposażyła nas w  możliwości dłuższego zachowania młodości.  Facefitness to ekologiczna metoda poprawienia wyglądu i opóźnienia starzenia sie, bez chemii i drogich kremów. Oczywiście i tutaj aby osiągnąć sukces potrzeba moich trzech ulubionych słów: Systematyczność, cierpliwość i determinacja. Ale za to efekty można uzyskać juz po 30 dniach. Książka zawiera 6 części w tym  "Program autorski - pozbądź sie zmarszczek w 30 dni", rozgrzewka, ogólne ćwiczenia przeciwzmarszczkowe, ćwiczenia na szyje i podbródek  fitness dla mam, dla mężczyzn i nieco zaskakujący dodatek specjalny. Facefitness to skuteczna metoda wygładzania zmarszczek a także zapobiegająca ich powstawaniu. Ćwiczenia  potrafią złagodzić a nawet zlikwidować drugi podbródek, bruzdy nosowo-wargowe,  lwią zmarszczkę pomiędzy brwiami, wymodelować owal twarzy itp. Jest także co nieco o masażu rozluźniającym a z tyłu kalendarz facefitnesski w którym można notować "treningi".
Na prawdę warto ćwiczyć. Nie zapominajmy o twarzy, ona także powinna być FIT!







Książkę można kupić na stronie http://www.facefitness.pl/ 

Pozdrawiam i życzę aktywnego dnia!!


FITmama

piątek, 15 marca 2013

Moja recepta na sukces? trzy słowa :)

SYSTEMATYCZNOŚĆ - CIERPLIWOŚĆ - DETERMINACJA 

To najważniejsze 3 słowa potrzebne do osiągnięcia  sukcesu. Bez tego i bez wysiłku ani rusz :) Bez tego nie zaszłabym tak daleko. Bez systematyczności, nie doczekałabym sie jakichkolwiek efektów, poddawałabym się  po pierwszej lepszej porażce i zaczynała nie regularnie tysiąc razy od nawa nic nie osiągając,.. bez cierpliwości załamywałabym  sie  i poddawała z braku szybkich efektów, bez determinacji nie miałabym takiej  silnej woli, nie wierzyłabym w siebie, nie potrafiłabym postawić na swoim i trwać w postanowieniu realizując marzenia..

SYSTEMATYCZNOŚĆ - CIERPLIWOŚĆ - DETERMINACJA 
.. pamiętam jeszcze czasy bez tego kiedy nie umiałam sie ogarnąć... musiałam do tego dorosnąć, zmienić styl życia i myślenia żeby ruszyć z pełną para i osiągnąć  upragniony cel :)

________________________________________________________________________________
Wybaczcie niedoskonałości i karykaturalne proporcje ale pierwszy raz rysowałam szczegółową sylwetkę człowieka, moją specjalnością są raczej zwierzaki i portrety które kiedyś rysowałam na zamówienie. Rozkręcam sie po latach braku natchnienia ..Ostatnio rysuje coraz częściej i zamierzam znowu zająć sie portretami zeby zarobić parę groszy na nowe buty. Tutaj twarzyczka mi nie wyszła bo raczej skupiałam sie na mięśniach..które tez nie są idealne. Wpadła mi w oko jedna "inspiracja" wdzięczącą sie do lustra, wywaliłam telefon i zastąpiłam hantlem, no i troszkę powiększyłam mięśnie .. jestem okropna...

Jak Wam sie chociaż trochę podoba to bierzcie i inspirujcie sie!!

A dzisiaj po tym całym ostatnim osłabieniu mój organizm strasznie domagał sie prostych węglowodanów wiec pozwoliłam sobie wreszcie na biały makaron bo ciemnego nie miałam pod ręką.. Właściwie to biały makaron nie przeszkadzał mi nigdy w chudnięciu. Mysle ze nie jedząc słodyczy i używając na co dzień mąki owsianej  moge sobie od czasu do czasu na niego pozwolić. Tym bardziej w połączeniu z dobrze doprawionym sosem pomidorowo-czosnkowym i zieloną cebulką z niewielka ilością oliwy.
























Te kiełki o których ostatnio mówiłam  (mieszanka rzodkiewki z z lucerną z Biedronki) postanowiłam hodować metodą przepłukiwania  No nawet fajnie ale wzięłam za dużo na raz no i do tej metody (bez podłoża) lepsze są większe kiełki np sama rzodkiewka. Zamiast słoja miałam plastikowe prześwitujące pudełko z podziurawioną pokrywką. No i bez słońca nie rozwijają sie juz tak ładnie jak ta rzeżucha którą posiałam w słoneczne dni. Jest więcej  korzonków niz zielonego ale i tak są smaczne.

pozdrawiam!!!